Cofanie licznika jest to dość duży problem we współczesnej polskiej motoryzacji. Polega on na tym, że handlujący sprowadza auto (najczęściej z zachodu Niemcy, Holandia, Belgia) z wyższym przebiegiem, następnie robi tzw "korektę licznika" polegającą na zmianie stanu przejechanych kilometrów. Jest to powszechnie stosowana technika wśród handlarzy, do tego stopnia, że przy głównych trasach prowadzących od granic powstają punkty naprawy liczników…
Jednak to nie sam proceder jest winien, tylko tak duże zapotrzebowanie na taką usługę, a winni są temu sami kupujący. Ludzie czy Wy naprawdę lubicie być prosto w oczy oszukiwani? Przeglądając ogłoszenia większość przebiegów mieści się w przedziale 120-180tyś, jest to taka "polska norma", dzięki czemu kupujący może się pochwalić sąsiadowi, że nabył 20 letnią perełkę, w okazyjnej cenie, i z bardzo małym przebiegiem 130 tyś, przebieg mały bo jeździł nim stary niemiec w niedzielę do kościoła i 1km (w obie strony) codziennie po bułki…Następnie czar szybko pryska bo się okazuje, że silnik był myty, że olej leje się z niego każdą możliwą dziurką, że mimo iż jest benzyniakiem zostawia za sobą chmurę niebieskiego dymu, oraz nijak nie można ustawić zbieżności, każda szyba jest inna, a na dachu popękała szpachla i zamiast super promocji i laleczki statystyczny polak ma kupę złomu i skarbonkę-ale sam się o to prosił…
Nasi zagraniczni zmotoryzowani koledzy jeżdżą dużo więcej niż my, wygląda to następująco: przeciętny polak robi rocznie ok 15 tyś km, w tym samym czasie przeciętny zagraniczny zmotoryzowany robi 30-40 tyś km, wynika to między innymi z faktu, że mają drogi pozwalające dojeżdżać sprawnie do pracy i odległość w 1 stronę rzędu 100km nie jest niczym nadzwyczajnym, bo jazda zajmuje 40-50min, a tyle w Polsce np. w Warszawie zajmuje przedarcie się 1 ulicą…
A więc jak widać nie ma co się łudzić niskim przebiegiem, tylko porządnie ocenić stan auta. 300-350 tyś km nie dyskwalifikuje auta jeśli było należycie użytkowane i serwisowane, szczególnie jeśli chodzi o silniki diesla, ale statystyczny polak boi się jak diabeł święconej wody takowego stanu licznika, dlatego handlarz "cofa blat", robi pic , wyrzuca książkę serwisową i "klei ściemę" kupującemu, dlaczego to autko jest takie super i mało jeżdżone.
Dopóki będziemy akceptować taki proceder i bać się przebiegu, dopóty ludzie będą oszukiwani, dlatego warto się zastanowić czy chcemy mieć sprawne auto, czy wypicowanego zgniotka.