W dzisiejszych czasach znaleźć auto bezwypadkowe jest bardzo trudno, dodając do tego dobry stan techniczny okazuje się, że lista aut spełniających kryteria znacznie się skurczyła do kilku egzemplarzy, gdzie po obejrzeniu "na żywo" albo jest coś godnego uwagi albo nie…
Teraz nasuwa się więc pytanie: co zrobić jeśli nie stać mnie na nowe auto lub nie chcę nowego?
Odpowiedź jest stosunkowo prosta, choć wykonanie już niekoniecznie a mianowicie-kupić auto używane, które miało jakieś zdarzenie, ale trzeba dokładnie się przyjrzeć stanowi technicznemu auta. To, że miało kolizję nie oznacza, że jest skazane na ze złomowanie bo przecież niekoniecznie musiały zostać uszkodzone podzespoły odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Często się zdarza, że auto, które podejrzewamy o wypadek bo np. po sprawdzeniu czujnikiem lakieru okazało się, że gdzieś jest szpachla bądź druga warstwa lakieru, miało np. jakąś kraksę parkingową, naprawa takiego uszkodzenia tak naprawdę nie dyskwalifikuje takiego auta pod żadnym względem, byleby było zrobione jak należy. Uszkodzenie lekkie można naprawić poprzez wyprostowanie, wyrównanie cienką warstwą szpachli, jeśli powierzchnia nie jest zbyt duża, lub wymiana całego elementu i jego ponowne polakierowanie.
Podsumowując-według mnie, kupując auto dla siebie, jeśli nie znalazłbym odpowiedniego egzemplarza bezwypadkowego lub porządnie zrobionego, zakupiłbym auto po kraksie, w konsultacji z mechanikiem i lakiernikiem ile będzie kosztowała naprawa i robiłbym sam u pewnego mechanika i lakiernika, by móc cieszyć się w pełni nowym-używanym autkiem.